Ja jestem Katolikiem ale nie jakims fanatycznym popierdolcem, potrafie podejsc np. zartow z mojej religii z dystansem (czego 90% innych nie potrafi niestety i stad te klaskanie gębą mocherów). Nie pakuje w kieszen klerowi, nie chodze do Kosciola gdy nie czuje takiej potrzeby, poza tym wedlug mnie Bog jest wszedzie i nie nalezy go zamykac w Kosciele.
Tak mnie wychowali rodzice i nie zamierzam nagle pod wplywem innych teorii zachowywac sie jak gimbus i emanowac swoim "ateizmem", co jest teraz bardzo modne. Zaraz padnie zdanie: "Nie masz wlasnego zdania" - Otoz mam, szanuje swoja rodzine i dlatego zmierzam ta drogą.
Owszem, jest to uzasadnione bardziej tradycjonalistycznie niz racjonalnie ale argumenty tych "pseudo-ateistow" probujacych wmowic mi na sile, ze Boga nie ma sa tak samo nieuzasadnione jak te, ze Bog istnieje.
Nie dowiemy sie tego w najblizszym czasie wiec zostawmy kazdemu decyzje dla siebie.